Wszystko o konferencji 9 września

C oroczna konferencja Apple, w czasie której świat ujrzy nowego iPhone’a, zgodnie z tradycją odbędzie się już we wrześniu. Tym razem jednak nie będzie to impreza jesienna, a późnoletnia. Nasze przewidywania (o których pisaliśmy niedawno) sprawdziły się prawie w stu procentach. Jak podaje BuzzFeed, konferencja czeka nas już w 37. tygodniu 2015 – a najbardziej prawdopodobną datą okazuje się być 9 września. My tymczasem postaramy się wybiec myślami w przyszłość i zastanowić się, co tak naprawdę czeka nas już za nieco ponad trzy tygodnie.Nowa generacja Apple TV
Ostatnie odświeżenie odtwarzacza multimedialnego od Apple miało miejsce na początku 2013 roku, przez co mogliśmy oczekiwać że także i tym razem zobaczymy coś nowego (choć Apple nie do końca regularnie wypuszcza nowe generacje, które miały swoje premiery kolejno w 2007, 2010,2012 i 2013). Według dostępnych na chwilę obecną informacji, do najpoważniejszych zmian możemy zaliczyć zmianę procesora oraz wsparcie App Store. Apple A5 miałby zostać zastąpiony wersją A8, co śmiało możemy uznać za krok milowy (trzy generacje to istna przepaść). Ponadto, do nowego Apple TV zostanie dołączony dotykowy pilot zdalnego sterowania, a system będzie zintegrowany z Siri. No i jeszcze nowa obudowa różniąca się diametralnie od tej sprzed dwóch lat.

Apple-TV-10

iPad Pro
Temat blisko 13-calowego iPada to wielka niewiadoma. Póki co nie wypuszczono żadnego „przecieku kontrolowanego” ujawniającego jego premierę 9 września, jak i jej negującego. Być może Apple zapowie osobną konferencję, w całości poświęconą iPadowi, może jednak również potraktować go jako „one more thing”. W ramach samego urządzenia nasza wiedza też nie zmieniła się zbyt mocno, dlatego odsyłamy do naszego wcześniejszego tekstu poświęconego pogłoskom na temat iPada Pro.

iPad-Pro

iPhone 6S i 6S Plus
Głównym celem wrześniowej konferencji będzie jednak tradycyjna prezentacja kolejnej linii iPhone’ów – 6S i 6S Plus. Tak jak wcześniej pisaliśmy, obydwa urządzenia zostaną wyposażone w wyświetlacz Force Touch, mocniejszy procesor A9, szybszy procesor LTE i ulepszony system kamer.
Choć oczywiście wszystkie ulepszone parametry mogą cieszyć, wielu analityków (a przede wszystkim użytkowników) wyczekuje najważniejszej zmiany, która stawi kres aferze „Bendgate” – a chodzi oczywiście o wzmocnienie słabych punktów obudowy. Doskonale pamiętamy przecież filmy i zdjęcia iPhone’ów, których obudowy wyginały się w kieszeni lub przy silniejszym przyciśnięciu. Choć Apple zarzeka się, że skala problemu była znikoma, a liczba skarg na wyginający się telefon nie przekroczyła dziesięciu, inżynierowie prawie na pewno postarają się ulepszyć projekt obudowy. Jak można zauważyć na poniższym filmie Unbox Therapy, miejsca wokół przycisków Home i głośności wyglądają na nieco grubsze (zamiast 1.14 mm możemy ujrzeć nawet 1.9 mm!), co ma wyeliminować problem z ciągłym wyginaniem się i łamaniem. Obudowa wykonana z anodowanego aluminium serii 6000 ze wstawkami z tytanu i stali nierdzewnej prawdopodobnie zostanie zamieniona na serię 7000, nieco lżejszą, dzięki czemu tył powłoki „schudnie” z 27 gramów do 25. Tylko czy na pewno jest sens gonić za najlżejszymi rozwiązaniami?

Do premiery zostało jeszcze sporo czasu, jednak już teraz analitycy są zgodni – iPhone’y 6S i 6S Plus nie wstrząsną światem. Jak przewidują analitycy KGI, sprzedaż urządzeń utrzyma się na podobnym poziomie lub nawet zmaleje. Wszystko to za sprawą zawirowań na chińskim rynku (obecnie żyle złota Apple) spowodowanych dewaluacją juana, a także z powodu… braku większych zmian. Podobnie jak w czasie premiery Apple Watch i MacBooka, Force Touch wcale nie musi okazać się skutecznym lepem przyciągającym nowych klientów. Apple jednak podchodzi sceptycznie do tych doniesień i, jak donosi The Wall Street Journal, zamówiło wyprodukowanie 90 milionów sztuk nowego iPhone’a do końca roku.
Szczerze mówiąc, powyższe alarmujące dane wcale nie muszą być zaskoczeniem zarówno dla nas, jak i dla samego koncernu z Cupertino. Świat potrzebuje nie tyle odświeżenia, co powiewu nowości – a to mógłby zaoferować jedynie iPhone 6C. Ekonomicznie, ale nie kiczowato, z zestawem takich samych możliwości co iPhone 6S i 6S Plus – tego potrzebują zwykli konsumenci. W obecnej chwili wypuszczenie takiego iSprzętu byłoby strzałem w dziesiątkę, jednak na „taniego iPhone’a” – nie myślmy przez chwilę o oksymoronicznym brzmieniu tego sformułowania – pozostaje nam czekać nawet do przyszłego roku. Warto jednak śledzić konferencję 9 września, w końcu Apple lubi zaskakiwać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Call Now Button