Felieton – kilka zastrzeżeń do iPhone’a 6

D o premiery najnowszej generacji iPhone’a zostało niespełna 10 dni. Choć u nas emocje sięgają już zenitu – w końcu wszyscy oczekujemy „tego czegoś” w iPhone’ach 6S i 6S Plus – tak naprawdę Apple od dłuższego czasu jest już przygotowane do premiery. Produkcja idzie pełną parą, a Tim Cook powoli zaciera ręce, licząc na jeszcze większe zyski uzyskane ze sprzedaży. Ja z kolei podzielę się obawami, jakimi napełnił mnie mój iPhone 6. Liczę, że Apple, wyprzedające nasze myśli, projektując „eskę” pochyliło się nad kilkoma niedoskonałościami poprzedniej generacji smartfonów.Z całą pewnością nie uważam, że iPhone 6 jest złym sprzętem. Radzi sobie wyśmienicie, nigdy nie sprawia większych problemów (tego samego, niestety, nie można było powiedzieć o jego poprzedniku, iPhone’ie 5S). Niemniej od telefonu tej marki, tej klasy i tej ceny należy wymagać jak najwięcej. A o moim stuprocentowym zadowoleniu z niego na pewno nie można mówić na poważnie. Oby, likwidując kolejne niedoskonałości za każdym razem, także i w tym roku Apple dało swoim klientom jak najwięcej powodów do radości. Bo po prostu nam się to należy.

Obudowa pozostawia wiele do życzenia…
Gdy rok temu na konferencji poznaliśmy najnowszą generację kultowego smartfona z Cupertino, wszyscy byliśmy zaskoczeni innowacyjną bryłą konstrukcji. No dobrze, może nie do końca innowacyjną, ale powrót do designu znanego z iPhone’a 3G i 3GS na pewno był niemałym zaskoczeniem. Moim zdaniem telefon prezentuje się znacznie ciekawiej od swoich poprzedników: iPhone’a 4, 4S, 5, 5S i 5C, a wykonana z anodowanego aluminium tylnia obudowa jest czymś nowym, wprowadzającym nie taki delikatny powiew świeżości. Zachwyt nad nowością iPhone’a 6 szybko jednak minął, czego powodem była afera „Bendgate” związana z łamaniem się telefonów podczas siadania (a w ekstremalnych przypadkach – mocniejszego ściśnięcia). Jednak największym mankamentem iPhone’a nie jest łamliwość (choć afera była naprawdę głośna, przypadki uszkodzeń były bardzo rzadkie), a niebywała miękkość tylnego panelu. Do tego stopnia, że położenie iPhone’a na nierównej powierzchni bardzo często kończy się… uszczerbieniem panelu. I nie mowa tu o stykaniu się telefonu z kluczami, wystarczy ledwie moneta w kieszeni, a uszkodzenie gwarantowane. Niech czarę goryczy przelej fakt, że na nic nie zdają się żadne ochraniacze – czy to etui, obudowa czy hartowana naklejka. W takiej sytuacji zdecydowanie opowiadam się za powrotem do stylistyki znanej z iPhone’a 4 i 4S – ewentualne rysy nie rzucały się w oczy tak bardzo, jak szpetne nie takie wielkie ubytki aluminium. Chciałbym wierzyć, że ulepszony stop aluminium 7000 rozwiąże ten problem…

obudowa

Wystający aparat może doprowadzić do zawału…
Inną niedoskonałością dostrzeżoną równie szybko przez komentatorów jest wystający aparat, który najwyraźniej… nie zmieścił się w konstrukcji telefonu. Apple zbyt mocno przejęte jak największym odchudzeniem smartfona zapomniało o tym, że wystający poza telefon element nie do końca wpasowuje się w estetykę urządzenia. Choć osobiście nie przeszkadza mi zanadto to wystające nieporozumienie (nie przeszkadza, tj. nie patrzę na aparat z obrzydzeniem), jednak każdemu odłożeniu telefonu musi towarzyszyć podwójne skupienie. Wprawdzie urwanie aparatu raczej jest niemożliwym osiągnięciem (przynajmniej pragnę w to wierzyć), jednak nie darzę tej konstrukcji zbyt wielkim zaufaniem. Być może z powodu chęci nieporysowania srebrnego kółka otaczającego obiektyw? Prawda jest jednak taka, że taki design na pewno nie trafia w gusta użytkowników, a póki co największym beneficjentem z tytułu takiej konstrukcji są chińskie sklepy internetowe, oferujące zamienniki do pierścieni otaczających aparat. Nie życzę źle sprzedawcom z Państwa Środka, jednak głęboko liczę na to, że iPhone 6S i 6S Plus stawi kres ich rozwijającemu się biznesowi.

wystający aparat
0682 nie najlepszym kodem PIN
Jeśli o szeroko pojętej stylistyce mowa, nie może oczywiście zabraknąć tematu oznaczeń stosowanych z tyłu urządzenia. W każdym innym smartfonie fani zapewne przemilczeliby ten temat, jednak nie w iPhone’ie. Bo tylny panel to coś więcej niż druga strona iUrządzenia. To charakterystyczne logo, które jednoznacznie pozwala zidentyfikować markę telefonu. To również niemniej rozpoznawalne napisy informujące, że mamy do czynienia ze sprzętem z Zachodu, zaprojektowanym w samej Kalifornii. A niestety od zeszłego roku część iPhone’ów to również niezbyt estetyczna reklama dopuszczeń do obrotu na terenie Unii Europejskiej i kilku innych niezrozumiałych nakazów… Tak, tajemniczy znak CE oraz kod 0682 to zwyczajne oznaczenia informujące o tym, że mamy do czynienia ze sprzętem elektronicznym. Wow. Jeżeli jednak pamięć mnie nie myli (a pamięć mam niezłą, choć krótką), moje poprzednie iPhone’y nie miały oznaczeń na pół panelu, a „0682” było sprytnie ukryte w znaku CE. Co więcej, spoglądając na mojego nienajnowszego iPada, ten również nie epatuje ogromnym kodem. Jednak najgorszą wiadomością niech będzie to, że część iPhone’ów (prawdopodobnie nieeuropejska) dalej prezentuje napisany drobną czcionką kod. Przypomina to nieco sytuację iPhone’ów z blokadą sim-lock zakupywanych bezpośrednio u operatorów – te również wielką czcionką reklamowały usługi „Orange” czy innych sieci. Historia kołem się toczy.
Powróćmy jednak do tematu oznaczeń, bowiem kod 0682 (skądinąd, niezbyt polecany przez ekspertów jako kod PIN do telefonu) to niejedna ikona widniejąca na tylniej obudowie. Znajdziemy obok niej również tajemniczy wykrzyknik, a także przekreślony kosz na śmieci. Choć genezy tego pierwszego pojęcia nie domyślają się nawet najstarsi górale, kosz wydaje się być kolejnym nietrafionym zakazem. Wszak ilu z nas nie domyśli się, że śmietnik nie jest najlepszym miejscem do przechowywania telefonu? Ilu z nas po roku użytkowania wyrzuci go tak po prostu do utylizacji? Strach się bać, co będzie dalej: „Myj zęby po każdym posiłku”, czy może „Nie prać w pralce”? Przecież te ikony, choć są obowiązkowe, tak naprawdę powinny być wycofane z rynku europejskiego. Przynajmniej do czasu, kiedy podobnie jak w Ameryce, będziemy mogli sądzić się ze wszystkimi i o wszystko.

0682

Szybkie nagrzewanie się może mieć fatalne skutki
Niedawne upały za oknem z całą pewnością nie sprzyjały pracy iPhone’ów każdej generacji. Jednak najbardziej niezadowolone z powodu wysokiej temperatury i promieni słonecznych wydają się być te najnowsze modele, o czym pisaliśmy niedawno. Wybuchy i przegrzanie prowadzące do poparzeń to co prawda egzotyczne opowieści, jednak także nad Wisłą w jakimś stopniu iPhone’y odmawiały współpracy. Choć być może szybkie nagrzewanie się telefonu jest normą… W każdym razie, bardzo często zdarzało mi się, że musiałem wyjąć telefon z kieszeni, aby uniknąć poparzenia drugiego stopnia. Może nie są to zdarzenia tak ekstremalne jak te azjatyckie, niemniej także i u nas iPhone’y pokazały na co ich stać. Nawet pomimo braku efektownych eksplozji i ekstremalnego wyginania, możemy i powinniśmy patrzeć krytycznie na słabą odporność na temperaturę. Bo kiedyś także i u nas nieoceniona może okazać się szybka i zdecydowana reakcja…

Bateria baterii nierówna?
Fakt, nie mam szczęścia do baterii w telefonach. Albo to trauma spowodowana przeraźliwie szybko rozładowującym się iPhonem 5S. W każdym razie, od długiego czasu spoglądanie na ikonkę baterii jest moim tikiem nerwowym. Czy przeglądam filmy na Youtube, czy Internet w Safari – zawsze patrzę ile procent baterii mam jeszcze w zapasie. A tej, zwłaszcza przy włączonym LTE, nie pozostawało zbyt wiele. Dlatego tym bardziej zazdrosnym wzrokiem obserwowałem posiadaczy innych iPhone’ów, którzy po godzinie z włączonym Internetem dalej szczycili się maksymalnym naładowaniem baterii. Okazało się jednak, że to nie mój pech ani rozrzutność, a… bardziej wydajna bateria zastosowana w iPhone’ie 6 Plus. Różnica, co zaskakujące, jest naprawdę odczuwalna – 5,5 calowy smartfon wytrzymuje bowiem 134 godziny dłużej „w uśpieniu” (blisko 55% dłużej!) od swojego mniejszego brata, natomiast w samej sieci 3G, LTE czy Wi-Fi może działać nawet 2 godziny dłużej.
To naprawdę żenujące dane, jeżeli spojrzymy na „unikalność” iPhone’a 6 oraz jego cenę. Cenę, która znacznie przewyższa tę spodziewaną za iPhone’a 5S i 5C, a za którą otrzymujemy tylko nowszy procesor i koprocesor. Tak, wytrzymałość iPhone’a 6 jest dosłownie identyczna, jak u jego poprzedników. Pytanie zatem, gdzie te dumnie prezentowane przez Apple wyniki „innowacyjnej baterii”? Koncern z Cupertino chce chyba naprawdę, by poradniki o oszczędzaniu baterii trwały wiecznie.

bateria

Przy tak dobrym sprzęcie jak iPhone, słabe oprogramowanie nie pomaga
Nie, to nie będzie kolejna pretensja do iOS, choć rzeczywiście można by napisać o nim wiele nie do końca dobrego. Skupmy się jednak na współpracy oprogramowania z iPhonem – a ta wygląda na pierwszy rzut oka całkiem nieźle. Ale przecież mowa o mankamentach, więc nie bez powodu zaczniemy od licznych bugów. Na dobry początek opisywany jakiś czas temu błąd, który nie pozwala korzystać z aplikacji Kiosk. Całkowicie niezdatna do użytku aplikacja raczej nie służy jako dobra wizytówka, a tego należałoby oczekiwać od aplikacji systemowych. Innym problemem jest dalsze zacinanie się paska baterii. Błąd znany już we wcześniejszych generacjach, także i teraz daje o sobie znać. A objawia się niewinnie – przez bardzo długi czas przy procencie naładowania pojawia się jedna liczba, po czym nagle spada gwałtownie nawet o 30 punktów procentowych. Wprawdzie jest to konsekwencja korzystania z telefonu (bateria nie obniża się samoistnie, a jedynie zacina na poziomie pewnej wartości), niemniej na pewno nie działa to dobrze na nerwy użytkowników iPhone’a.

oprogramowanie

Pomimo licznych błędów i niedogodności, na pewno nie można opisać iPhone’a 6 i 6 Plus jako bubel. Zasadniczo powinniśmy już przywyknąć do tego, że każdemu sprzętowi (zarówno od Apple, jak i od mało popularnych marek) towarzyszyć będą liczne problemy. Najważniejsze jednak, by Apple pokazało że wyciąga wnioski ze swoich pomyłek. Bo tylko w taki sposób może wynagrodzić swoje niedopatrzenia, które nierzadko doprowadzały użytkowników do furii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Call Now Button