Czy jest sens kupować iPhone’a 6S? Efekt owczego pędu czy istotna nowość?

J eszcze tylko kilka dni, jeszcze tylko krótka chwila i znowu ujrzymy tradycyjny element, do którego przywykli już mieszkańcy największych stolic zachodnioeuropejskich. Tłumy ludzi, w tym najbardziej zdeterminowani fanboje, cwaniacy odsprzedawający iSprzęty z kilkudziesięcioprocentową marżą i wszyscy ci, którzy po prostu chcą doświadczyć tego niesamowitego zjawiska, jakim jest rozpoczęcie sprzedaży smartfonów od Apple – to wszystko czeka nas już za chwilę. Cały Apple’owy świat póki co jeszcze ekscytuje się najnowszym sprzętem z Cupertino i jeszcze chwilę mu zajmie powrót do stanu sprzed premiery. W Applefix jednak wszyscy już nieco ochłonęliśmy i możemy dokonać chłodnej, obiektywnej oceny, czy jest sens kupować najnowszego iPhone’a.Wariant I – posiadacz iPhone’a 6
„Jeżeli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie” – tak myśl przyświeca mi, gdy dostaję pytania o zakup najnowszego modelu smartfona z Doliny Krzemowej. Jestem szczęśliwym posiadaczem iPhone’a 6, a mój romans z amerykańskimi sprzętami trwa już naprawdę długo. I przez cały ten czas kierowałem się tylko jedną zasadą – „nie podążaj za tłumem”. Gdy cały świat zachwycał się iPhone’ami 5, ja w dalszym ciągu cieszyłem się jak dziecko moją ukochaną „4”. Dopiero kłopoty wywołane instalacją nowego systemu operacyjnego spowodowały, iż przerzuciłem się na 5S. Tym niemniej jak najbardziej miło wspominam każdy z moich poprzednich modeli, a to, iż dzisiaj trzymam w ręku jest bardziej dziełem przypadku, niż celowym posunięciem. Tym bardziej, że nawet ze słabszym aparatem iSight, brakiem wyświetlacza Force Touch i kilkoma innymi stratami w stosunku do iPhone’a 6S, mój model jest w dalszym ciągu wyśmienitym telefonem. Efekt owczego pędu, jaki niedługo ujrzymy także i na polskim rynku, jest w moim przekonaniu o tyle złym, gdyż tak naprawdę iPhone’y 6 i 6S nie różnią się zbyt wiele między sobą. A dla posiadaczy iPhone’ów 6, pierwszą poważną zmianą będzie model przyszłoroczny, choć także i wtedy będę głęboko powstrzymywał się przed ulegnięciem presji…

ios9_icloud_large
Wariant II – posiadacz modelu 5S i starszych

W tym przypadku jednoznaczna ocena sytuacji jest jeszcze trudniejsza. Z jednej strony mamy telefon kompletny, iPhone 6S, który z całą pewnością nie dostanie tak negatywnych opinii jak iPhone 5C, z drugiej telefony również niedalekie ideału – w tym genialny moim zdaniem iPhone 5S. Tutaj podjęcie decyzji jest o tyle trudne, że tak naprawdę do wyboru mamy albo ucieczkę do przodu i pozbycie się „starych sprzętów” póki jeszcze są cokolwiek na rynku warte albo pozostanie wiernym przy swoim modelu. Co prawda większość posiadaczy 4, 4S a nawet 5 zdecyduje się zapewne na pierwszą opcję, w najgorszej sytuacji są jednak posiadacze modeli 5S. O tyle w najgorszej, że ich telefony nie wołają o pomstę do nieba, nie wieszają się na długie godziny, o czym niech świadczy fakt, że dalej są dostępne w sprzedaży na oficjalnych stronach Apple. Telefon wciąż na czasie pomimo dwóch lat od premiery? Takie rzeczy na świecie się po prostu nie zdarzają. A jeżeli taki wspaniały, to po co zmieniać? Niestety nie mogę argumentować swojego podejścia tak, jak robiłem to z „6”, bowiem między 5S a 6S naprawdę widać różnicę. Nawet nie wizualną, a tę wewnątrz sprzętu, choć usilnie trzymam się wersji, że iPhone 5S to jeden z najlepszych telefonów, jakie kiedykolwiek powstały do codziennego użytku. A jego posiadaczom z jednej strony zazdroszczę braku efektu owczego pędu obserwowalnego zeszłej jesieni, a z drugiej współczuję. Bo to naprawdę ciężki wybór.

Wariant III – posiadacz innych smartfonów
Apple doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że każda kolejna konferencja i każdy kolejny wspaniały sprzęt przekona choćby i jednego posiadacza Samsunga, LG i innych obcych marek. Jednak dla klientów iPhone to tyle, co kolejny telefon. Nic bardziej mylnego, gdyż generalnie iPhone’y nie od końca są typowymi smartfonami. Choć oczywiście spełniają te same funkcje, co smartfony z Androidem czy Windows Phone, zasada ich działania jest zgoła odmienna od pozostałych. Bo iPhone, jak pisaliśmy jakiś czas temu, to coś więcej niż aparat. To, patetycznie mówiąc, zupełnie inna filozofia, to cały ekosystem, którego równowaga może być zachwiana przez brak jednego elementu. Różnice między telefonami z Androidem a iOSem są o tyle znaczące, że obydwie strony niekiedy napotykają problemy z nauką drugiej opcji – iOS, oparty na schemacie prostoty, przyzwyczaja do braku widgetów, do bardziej intuicyjnego poruszania się po telefonie. Dlatego też jeżeli jedyną przesłanką dla zakupu iPhone’a ma być stwierdzenie „kupię, bo tak”, lepiej od razu sobie odpuścić.
Warto przy okazji zastanowić się, dlaczego akurat model iPhone’a 6S jest idealnym na start. Wprawdzie jego cena prezentuje się niezbyt okazale na tle swoich młodszych braci (no i oczywiście konkurencji), tym niemniej nie można powiedzieć, by stosunek jakości do ceny był niesprawiedliwy. Niektóre znaczące elementy zostały poprawione w stosunku do szóstki, niektóre pozostawione bez zmian i, choć dla posiadaczy szóstek nie są to istotne aż tak nowości, by wstydliwie chować „stare” modele do szuflady, przy zakupie telefonu od zera, wszystko ma znaczenie. Pozwolę sobie stwierdzić tylko, że lepiej późno niż wcale, a iPhone’y to tak inteligentne urządzenia, że nawet największy sceptyk po czasie przekona się do nich. I oczywiście je pokocha.
Jeżeli doszliśmy do wniosku, że zdecydowanie chcemy kupić iPhone’a, mamy za sobą połowę sukcesu. Najistotniejszymi pytaniami w tej sytuacji od razu wydają się być „czy?” i „kiedy?”. No właśnie, bo czy jest sens kupować najnowszego iPhone’a w dniu, albo kilka dni po światowej premierze? Pomijając oczywiście aspekt psychologiczny, który w naturalny sposób zdaje się przekonać do odpowiedzi na tak, z logicznego punktu widzenia zakup iPhone’a już teraz, bez żadnych większych przesłanek, jest co najmniej nieracjonalny. Weźmy pod uwagę sytuację, która od kilku dni rozgrywa się na czołowych polskich portalach aukcyjnych. Liczne oferty, w których iPhone’a kupimy już za jedyne 4-5 tysięcy złotych podczas, gdy rzeczywista cena jest niższa nawet o 30% (mówimy oczywiście o cenach w sklepie Apple), obnażają to, jak bardzo wielkimi ignorantami jesteśmy. Mając w perspektywie znudzenie się rynku nowością (które nastąpi nie później, niż za miesiąc), naturalne obniżenie cen na zasadach wolnego rynku, a także przedświąteczny szał, w którym jeszcze mocniej ceny pójdą w dół… Ale przecież iPhone to coś więcej niż telefon, więc wymaga również niestandardowego poświęcenia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Call Now Button