iProblem 9, czyli jak pomóc by nie pomagać

O statnie tygodnie były dla Apple nad wyraz intensywnym okresem – premiera najnowszych iSprzętów, co nie może dziwić, zasadniczo zawsze powoduje podwyższenie produkcji stresu i napięcia nerwów. Jednak koncern z Cupertino postanowił nie poprzestawać na samych iPhone’ach, iPadzie Pro, Apple TV i watchOSie 2, wystawiając swoją wytrzymałość nerwową na próbę najnowszym iOSem. Wersją już dziewiątą, która może i jest jeszcze bardziej funkcjonalna od ósemki, dając światu znowu „one more thing” – ale tymi słowami mogą podzielić się tylko ci nieliczni, którym nie towarzyszą od dłuższego czasu żadne problemy w korzystaniu ze swoich Urządzeń. A tych, jak na lekarstwo, choć problem ten wcale nie zachęca Apple do mobilizacji.iOS 9, czyli błąd na błędzie błędem pogania
Nie sposób opisać słowami zdenerwowania, jakie ogarnęło wielu użytkowników iSprzętów po aktualizacji ich ukochanych urządzeń do iOSa wersji 9. Miało być pięknie, wyszło jak zawsze – co gorsza, opisywane przez nas problemy z iOSem nie okazały się jedynymi, a zaalarmowane przez Was samych nieprawidłowości tylko utwierdziły wszystkich w przekonaniu, jak bardzo niedoskonałym systemem jest iOS 9. W końcu, jaką radością może być telefon, który nie wykonuje połączeń? Jak bardzo przydatny może być iPhone z dużym pakietem Internetu, gdy zablokowana jest możliwość komunikacji przez FaceTime? Pozostawmy jednak te pytania bez odpowiedzi, bowiem znacznie bardziej frapującą kwestią, na której warto się skupić jest nie samo wystąpienie błędu, a reakcja Apple na całe to zamieszanie, którą niestety od dłuższego czasu możemy nazwać rutynową. Bo to nie pierwszy raz, gdy po wypuszczeniu oprogramowania z licznymi wadami Apple musi ratować się aktualizacją, która przecież powinna być ostatecznością – ale kto bogatemu zabroni?

iOS 9.0.1 wyjściem awaryjnym, 9.0.2 kołem ratunkowym…
W bardzo krótkim odstępie czasu użytkownicy sprzętów z logo Nadgryzionego Jabłka mieli szansę skorzystać z aż czterech wersji iOSa – we wrześniu bowiem, przed premierą iOSa 9, mieliśmy wersję 8.4.1, natomiast w kilka dni po jej premierze ujrzeliśmy zastępcę – 9.0.1 (na miejsce którego jeszcze szybciej wskoczyła wersja 9.0.2). To wszystko doprowadziło do patologicznej sytuacji, w której po niecałym miesiącu Apple wycofało wsparcie dla niesamowitej/wszechmogącej/kapitalnej (niepotrzebne skreślić) wersji oprogramowania, nad którą inżynierowie z Doliny Krzemowej myśleli przecież cały rok. Ale ja nie należę do przesadnie wymagających, zupełnie nie przeszkadza mi fakt, iż muszę co tydzień aktualizować oprogramowanie w strachu, że kolejna wersja może całkowicie zablokować wszystkie funkcje mojego telefonu (celowo używam słowa muszę , jak bowiem inaczej nazwać sytuację, w której zewsząd mój iPhone atakowany jest komunikatami „zaktualizuj lub zrobimy to za Ciebie”?). Jednak w całym tym moim liberalnym podejściu stawiam pewien warunek: niech te aktualizacje wnoszą cokolwiek ważnego dla mojego iPhone’a, dla mojego komfortu (lub niech sprawią, że na świecie zapanuje pokój). Tego oczekiwałem też od iOSa 9.0.1 (którego, jak na złość Apple, nie miałem czasu pobrać) jednak nie doczekałem się szczęśliwego zakończenia. Znaczna większość problemów z Waszymi iPhone’ami nie została rozwiązana, w najlepszym przypadku iOS 9.0.1 mógł Wam nie zaszkodzić .
Podczas szukania rozwiązania dla Waszych problemów, pracę na iPhonie przerwało mi powiadomienie „Nowa aktualizacja już dostępna” – dość sceptycznie podchodząc do niej, postanowiłem sprawdzić, czy i jakie problemy (chociaż w założeniu) rozwiązuje. Sukces połowiczny. „Tak” dla problemu z dostępem aplikacji do danych sieci komórkowej, „Nie” dla niemożności wykonania połączeń. Być może dla Apple jest to problem zbyt duży i zbyt trudny do rozwiązania w tak krótkim czasie, dlatego daj nam, użytkowniku, spokój i męcz się z tym sam – na to mniej więcej wskazuje zachowanie giganta z Cupertino. Również spodziewaliście się czegoś innego od marki, która słynie przecież z indywidualnego podejścia do klienta i profesjonalizmu najwyższych lotów? Spokojnie, prace nad iOS 9.1 trwają!

Apple czuwa
W całej tej absurdalnej, wyjętej niczym z Mrożka historii, zdążyłem już przyzwyczaić się do żonglowania nowymi aktualizacjami. Stąd też brak mojego zdziwienia dla wersji beta systemu 9.1 (żeby było śmieszniej, jest to beta numer 3), która po raz kolejny przywróci uśmiechy na twarze niezadowolonych iUżytkowników. Ciekawość znowu górą, kolejny już raz zaglądam w „co nowego” i oczom nie wierzę… Ikonki kraba, jednorożca, sera, hot-doga, torów kolejowych i… taco shell – nad tymi zagadnieniami głowią się w chwili obecnej najważniejsze umysły z Doliny Krzemowej. Po co Ci telefon, po co Ci FaceTime? Damy kilka ikonek Emoji i wszystko się jakoś zbilansuje. A może problemy same się rozwiążą?
Otóż nic się nie zbilansuje, a problemy same się nie rozwiążą. Już od dłuższego czasu możemy obserwować znacznie luźniejsze podejście ludzi z Cupertino do tego, w jaki sposób powinno traktować się klienta. Nie wiedzieć czemu, z „użytkowników”, o których trzeba dbać staliśmy się „petentami” niewartymi nawet poświęcenia chwili uwagi. Bo problem z iOSem 9 nie jest przypadłością lokalną, a serwery forum technicznego Apple pękają w szwach od postów tej samej treści z całego świata. Mimo to, producenci iPhone’ów nie zwracają większej uwagi na problemy nas, małych ludzi. I właśnie to przymykanie oczu jest tym, co może denerwować najbardziej, a za bezczelne prace nad nowymi emotikonami panom z Doliny Krzemowej należy się co najmniej żółta kartka. Pytanie tylko co stanie się wtedy, gdy z żółtej ewoluuje ona w czerwoną, a my zostaniemy bez jakiejkolwiek pomocy ze strony Apple. A to, uwzględniając najnowsze wydarzenia, nie musi być tylko katastroficzną wizją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Call Now Button