Czy Apple odważy się na ładowanie indukcyjne w iPhonie 7?

G dy kilka lat temu Samsung prezentował czwartą generację smartfona z flagowej linii „Galaxy”, bardzo wielu pasjonatom Apple szczęki opadły do samej ziemi. Był to ruch nieco ryzykowny, pionierski – ale z perspektywy czasu niezwykle udany. Do dnia dzisiejszego kolejne modele przeróżnych smartfonów z najwyższej półki (ale i również klasy średniej) wyposażane są w bezprzewodowe ładowarki, co oczywiście niesie plusy tak dla użytkownika, jak i dla producenta. W tym czasie my, zwykli użytkownicy iPhone’a mogliśmy co najwyżej pomarzyć o takim rozwiązaniu w naszych iUrządzeniach. W Cupertino najwyraźniej uodporniono się na chwilowe trendy, a pragmatyzm zrobił swoje. Teraz jednak, już kilka lat później, gdy pozycja ładowania bezprzewodowego na rynku już się ustabilizowała, Apple prawdopodobnie postanowi zaimplementować to rozwiązanie w swoich smartfonach!iPhone-6-Awesome-Concept-Shows-Wireless-Charging-and-iView-Case-449585-2
Jak niedawno informowaliśmy, Apple dokłada wszelkich starań by zdążyć z ładowaniem indukcyjnym jeszcze na wrzesień tego roku. Jednak już teraz możemy śmiało stwierdzić, iż to próżny trud – zakładając, że prototyp iPhone’a 7 już bez złącza Lightning powinien być gotowy na przełomie maja i czerwca (tak, aby umożliwić jak najszybszą produkcję smarfona), już teraz koncern powinien trzymać w ręku garść dokładnych danych. A tych, poi co, w Cupertino nie ujrzymy.
W kuluarach mówi się, iż Apple dopiero rozpoczęło rozmowy z partnerami z USA i Azji. Co prawda pewne podwaliny pod system ładowania bezprzewodowego zostały stworzone – przykład zegarka Apple Watch – jednak iPhone rządzi się zupełnie innymi prawami. Ponadto, rezygnacja z dotychczasowych rozwiązań może być swego rodzaju sygnałem. Apple prawdopodobnie postara się zdefiniować ładowanie bezprzewodowe na nowo, zrywając z utartymi schematami – znakiem tego, popularny u konkurencji Standard QI – nie zagości na sprzętach z logo Nadgryzionego Jabłka. Wszystko to z powodu niezwykle dużych ograniczeń wprowadzanych przez ów standard – nadajnik musi znajdować się w odległości najwyżej 4 cm od urządzenia. A ambicje Apple sięgają znacznie dalej.
nolightningWedług niepotwierdzonych plotek, 4 centymetry to dla Apple stanowczo za mało, a koncern może wykorzystać swoją technologię opatentowaną przed sześcioma laty. Dzięki temu zabiegowi, nadajnik do bezprzewodowego ładowania mógłby być umieszczony np. w komputerze. Według tej teorii, potwierdzenie mogłyby znaleźć również doniesienia informujące o bezprzewodowych słuchawkach EarPods. Pamiętajmy jednak, że każdy medal ma dwie strony i spróbujmy spojrzeć na całą sprawę z innej perspektywy. Jeżeli Apple poważnie pracuje nad stworzeniem superzłącza Lightning zastępującego port mini-jack, to w jakim celu podjęta zostałaby decyzja o całkowitej rezygnacji z rozbudowywanego złącza? Wprawdzie ładowanie indukcyjne i słuchawki bezprzewodowe na pewno wydają się bardziej kuszącą opcją (wtedy być może mielibyśmy do czynienia z pełną wodoodpornością), jednak EarPods z wyjściem Lightning wydają się znacznie bardziej prawdopodobne. Przynajmniej na tę chwilę – ale co będzie za rok? Tego nie wie nikt.
Bez tytułuZ całą pewnością jednak Apple potrzebuje silnego wstrząsu – wobec faktu, iż sprzedaż iPhone’ów w ostatnim czasie wyraźnie zwolniła (koncern informuje inwestorów o swoich problemach wprost), potrzebna jest jakaś przełomowa zmiana. Ładowanie indukcyjne z pewnością taką nowością mogłoby zostać, a klienci zapewne czym prędzej ruszyliby po innowacyjnego iPhone’a 7. Tylko czy Apple wygra tę walkę z czasem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Call Now Button