Wybuchowy Samsung, czyli to, czego Apple potrzebowało!

S zczęście sprzyja lepszym? Choć staramy się unikać takich frazesów, tym razem po prostu nie można skwitować obecnej sytuacji bardziej trafnie. Jeszcze kilka tygodni temu mogliśmy liczyć na ciekawą walkę pomiędzy iPhone 7 a Samsung Galaxy Note 7. Z zapowiadanej batalii jednak nic nie wyjdzie, bowiem Samsung czym prędzej zdejmuje z rynku swój najnowszy produkt, oddając walkowerem pole na rynku. A triumf Apple znajdzie oczywiście swoje przełożenie na konkretne liczby.

Wybuchający Samsung Galaxy Note 7

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu dni u południowokoreańskiego giganta zaobserwować można niepokój. Bezpośrednim sprawcą zamieszania są wybuchające baterie urządzeń, które zmusiły głównego rywala Apple do wycofania swojego flagowca z rynku. Można byłoby powiedzieć: ot, zwykłe nieszczęście; wpadka, która czasami zdarza się najlepszym. Problem w tym, że niechlujność Samsunga ostatnio nieomal doprowadziła do tragedii.
Tzw. „bezpieczny” model Note 7 (charakteryzujący się zieloną ikoną baterii i pudełkiem z czarnym kwadratem) kilka dni temu zaczął się dymić na pokładzie samolotu linii Southwest Airlines. Całe szczęście, rejs z Louisville do Baltimore jeszcze się nie rozpoczął, a żaden z pasażerów nie ucierpiał w wyniku incydentu. Cały lot został „jedynie” odwołany, a głównym poszkodowanym w wypadku będą linie lotnicze, którym Samsung Galaxy Note 7 wypalił dziurę w… wykładzinie na pokładzie maszyny.

Wielki program naprawczy Samsung…

W ramach programu naprawy szkód, Samsung zobowiązał się do wymiany wadliwej serii urządzeń na nowe. Specjalnie w tym celu powstała lekko zmieniona linia Galaxy Note 7, w której zastosowane baterie miały być mniej podatne na przegrzanie i zapalenie. Jednak okazuje się, że cały program wymiany nie ma większego sensu, bowiem Samsungi Galaxy Note 7 tak czy inaczej mają skłonności do wybuchania. Tym bardziej szkoda, że południowokoreański gigant zdążył już wymienić ponad milion urządzeń.

… czyli jak napchać kieszenie konkurencji

Warto w tym miejscu zadać istotne pytanie: Kto traci najwięcej na wpadce Galaxy Note 7? Samsung czy klienci, przez których linie lotnicze muszą odwoływać loty? Tutaj odpowiedź jest dość zawiła, dlatego można zadać również odwrotne pytanie: Kto zyskuje najwięcej na wpadce Galaxy Note 7? Oczywiście konkurencja – w tym, przede wszystkim, Apple. Nie jest bowiem zaskoczeniem, że model od Samsung miał stanąć w szranki z iPhonem 7 Plus. Jednak z powodu wycofania z rynku koreańskiego smartfona, telefon z Cupertino pozostaje na polu walki zupełnie osamotniony. Jak wynika z wyliczeń analityka Drexel Hamilton, Briana White’a, dzięki wpadce Samsunga sprzedaż iPhone’a 7 może skoczyć nawet o osiem milionów sztuk. Oznacza to, że 60 do 80 procent mających zakupić smartfon od Samsung zdecyduje się na wybranie modelu od Apple.

Straty, jakich może się spodziewać Samsung, sięgają nawet 17 miliardów dolarów. Być może dla Apple to jest właśnie ten impuls, którego potrzebowaliśmy, aby inwestorom powrócił dawny wigor. Czy tak będzie w rzeczywistości? Czy wzrost sprzedaży iPhone’a 7 pomoże wyjść koncernowi z Doliny Krzemowej z dołka? Tego nie wiemy. Natomiast fakt, że po zakupie iPhone’a 7 Plus nie będzie konieczne korzystanie z rękawiczek nitrylowych, torebki antystatycznej oraz pudła ognioodpornego wyłożonego wełną izolacyjną (zestaw bezpieczeństwa wysyłany przez Samsung do klientów), z pewnością przysporzy marce z Cupertino kilku nowych sympatyków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Call Now Button